Niedziela, 15 grudnia 2019. Imieniny Celiny, Ireneusza, Niny

Zapomniane bohaterki Powstania Styczniowego. To była ich walka, to była ich klęska

2019-11-11 06:00:00 (ost. akt: 2019-11-08 13:45:12)

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

W panteonie bohaterów walk o niepodległość Ojczyzny próżno ich szukać. To młode kobiety, które przeszły do legend powstańczych. Przy okazji obchodów Narodowego Święta Niepodległości, warto o nich przypomnieć.

Powstanie Styczniowe, walka wyzwoleńcza uciśnionych przez zaborcę Polaków, była aktem desperacji. Jego wpływ był ogromny na postawy kobiet żyjących na pograniczu romantyzmu i pozytywizmu. Były to często młode kobiety, które potem przeszły do legend powstańczych. Były to ziemianki, pisarki, chłopki i robotnice, które za dokonane wtedy wybory zapłaciły wysoką, a często najwyższą cenę. Kobiety Polskie zawsze stawały po stronie skrzywdzonych i uciśnionych. Dowódcy Powstania Styczniowego dobrze wiedzieli, że walka o wyzwolenie podjęta ani prowadzona być nie może bez zgody i udziału kobiet.

Wszystko zaczęło się od pogrzebu Generałowej Sowińskiej w 1860 roku i od demonstracyjnej żałoby noszonej przez Polki po pogrzebie pięciu ofiar manifestacji 27 lutego w 1861 roku. W momencie wybuchu Powstania 22 stycznia 1863 roku powstają od razu Komitety Niewiast: Kobiety Autorki w Warszawie, Komitet Krakowski, Komitet Sióstr Klaudji tzw. Klaudynki we Lwowie, Stowarzyszenie Klementynek, Komitety Niewiast w Rzeszowie, w Jaśle, Tarnowie, Piotrkowie, Płocku, Poznaniu, Wilnie, Witebsku, Grodnie, w Kownie, na Żmudzi, na Wołyniu i wielu innych miejscach.

Miasta polskie zamieniają po części w szwalnie bielizny i odzieży powstańczej, w fabryki naboi, w przytułki dla powstańców, w szpitale pograniczne, w przejściowe kwatery dla spieszących się do walki. To Polki zaopatrują w paszporty, ubranie, w broń i pieniądze a także przeprowadzają przez granice między zaborami. Wydawały odezwy patriotyczno-powstańcze i tak panna Zofia Romanowiczówna odczytywała na wiecach : „….Kiedy walka toczy się na naszej ziemi, kiedy nasi bracia, synowie, mężowie, niosą ojczyźnie w ofierze krew i życie, znoszą głód i zimno oraz wszelkie trudy tej walki obecnej, my, polskie niewiasty, potrafiłyżbyśmy pozostać całkowicie nieczynne?...”

Przedstawiciele Powstańczego Rządu Narodowego tak oceniali pracę kobiet: "Niewiasty Polskie! Do tej wielkiej, świętej bohaterskiej walki Narodu, co przez krew i zgliszcza idzie po niepodległość swoją: do tej straszliwej walki, w której codziennie giną synowie, bracia i ukochani Wasi – Wy zdołałyście przynieść coś więcej jeszcze niż łzy i modlitwy. Silne, bo kochające, wierne, bo nadziei pełne – stoicie u krat więzień, chylicie się nad łożami szpitali, a z grosza Waszego co już zasilił wdowę i sierotę, został jeszcze jeden pieniądz kosztowny, za który kupujecie broń, co ma dać wolność Ojczyźnie naszej. Niewiasty Polskie ! Rząd Narodowy dziękuje Wam za to” .

Na tle kobiecych stowarzyszeń walczą w Powstaniu kobiety - żołnierze na równi z mężczyznami, a często dzielniej niż niejeden mężczyzna. Niezwykle barwną postacią była Henryka Pustowójtówna, córka Polki i carskiego generała, wychowywana przez babkę Brygidę Kossakowską na tradycjach patriotyczno-powstańczych z 1831 roku. Na wieść z odezwy, „że Warszawianie męczeni, więzieni, w końcu rozdarci okropną branką powstali! Rozpacz porwała do boju garstkę przeciwko kolosowi!”. Po tych słowach Henryka zaprawiona już w walce z caratem dąży do oddziału powstańczego w przebraniu męskim jako Michał Smok.

Henryka Pustowójtówna









Zaopatrzona przez Komitet Niewiast we Lwowie w paszport i dwa pistolety dociera do oddziału Langiewicza. Jest w pierwszym batalionie, w pierwszej kompanii strzelców. Bierze czynny udział w trzech bitwach i wykazuje się wielką odwagą. Nigdy nie skarżyła się na trudne warunki polowe. Wszystkie bitwy przeżyła i z czasem została adiutantem Langiewicza. Co tu ukrywać, Pustwójtówna była pod wielkim urokiem Naczelnika Powstania. Ostatecznie została aresztowana przez Austriaków. Wypuszczona z więzienia chciała wrócić do oddziału, ale odprawiono ją z kwitkiem, mówiąc „wziąć się do igiełki”, bo już swój patriotyzm udowodniła. Do historii przeszła fotografia dziewczyny w konfederatce na głowie, w szamerowanym kożuszku, z szablą przy boku i pistoletem w dłoni. Henryka wyemigrowała do Paryża i tam pracowała na rzecz polskich powstańców -emigrantów. Wzięła czynny udział w Komunie Paryskiej.


Maria Piotrowiczowa







Najbardziej tragiczną postacią powstania była Maria Piotrowiczowa z domu Rogolińska. Pochodziła z patriotycznej rodziny ziemiańskiej w okolicach Łodzi. W młodości szkoliła się w sztuce strzelania, jazdy konnej i fechtunku. Przystąpiła do powstania wraz z mężem i częścią służby. Obcięła piękne włosy i przywdziała powstańczą czamarkę. Maria początkowo pełniła służbę pomocniczą, zbierała pieniądze dla oddziału, zajmowała się zakupem broni, żywności i mundurów. Gdy sytuacja militarna się pogorszyła, przeszła do służby liniowej.

W czasie bitwy pod Dobrą walczyła do ostatniej chwili, nie ratowała życia, nie szukała ocalenia w ucieczce z pola bitwy. Odrzuciła propozycję rosyjskich oficerów poddania się, uznała bowiem, że taka postawa nie licuje z godnością i honorem Polaka. Wraz z grupą młodzieży broniła mężnie podarowanego przez łódzkie kobiety oddziałowego sztandaru. Okrążona przez kozaków jednego zabiła, drugiego raniła, pod trzecim zabiła konia. Broniła się rewolwerem i kosą. Zginęła porąbana przez kozaków, którzy pastwili się nad jej martwym ciałem bagnetami.

Ubranie Marii, całe w strzępach i we krwi, rodzina przechowywała jako cenną relikwię. Maria była w ciąży, później okazało się, że miała urodzić bliźniaczki. Po bitwie Rosjanie zażądali okupu za wydanie ciała Marii i pozwolenie przewiezienia go do dworu. Razem z Marią zginęły trzy walczące u jej boku kobiety: Weronika Wojciechowska (lat 19) – służąca z Byszew, Antonina Wilczyńska (lat 20) – robotnica z Łodzi oraz Katarzyna o nieznanym nazwisku.

Na Litwie kowieńskiej po przegranej bitwie pod Madejkami zginął naczelnik okręgowy powstania powiatu poniewieskiego Krzysztof Grużewski z Birż. Rada Narodowa mianowała na to stanowisko żonę jego, młodziutką Zofię z Mniszewskich Grużewską. Gorliwość i zapał w działalności, bezwzględna postawa zaprowadziły ją do carskiego więzienia. Przebywała tam około roku z roczną córeczką Jakobiną. Uwolniona już nigdy nie wróciła do zdrowia. Mówiono, że miała dużo szczęścia ,bo nie została powieszona ani zesłana na Sybir. Zajęła się wychowaniem swojej jedynaczki.

Jakobina z Grużewskich Antonowiczowa







Represje na Litwie były wyjątkowo okrutne. Odczuwali to zarówno Polacy jak i Litwini. Jakobina z Grużewskich Antonowiczowa stała się dzięki matce - powstańcu Litwomanką. Uważała za swój święty obowiązek kształcenie dzieci litewskich w ich języku ojczystym. Fundowała stypendia i sprowadzała do Birż nauczycieli Litwinów. Wśród jej wychowanków był Antoni Smetona, późniejszy prezydent Litwy, Juczas Zikaras, znany rzeźbiarz, szereg nauczycieli i urzędników.

Kobiety polskie swym patriotyzmem, poświęceniem i bohaterstwem wzbudziły powszechny podziw u wszystkich narodów miłujących wolność i niepodległość. Polki, które przeżyły odpowiadały, że wypełniały tylko swój obowiązek wobec Ojczyzny.
Kobiety walczące, z bronią w ręku, żołnierki Powstania to: Biłkówna, Cholakowa-chłopka, Zofia Dobranoki, Maria Gajewska, Karolina Szaniawska, Stodolnicka, Apolonia Fijałkowska, Wiktoria Jankiewiczowa, M.Gawrońska, Linowska, Józefa Lipartowska, Maria Lix, Antonina Łowicka, siostry Maciejewskie, Markowska, Matylda Matlińska, Walentyna Niemojewska, Franciszka Ostrowska, , Wiktoria Piszczakowska, Stanisława Przybłęcka, Agnieszka Preibiszowa, Magdalena Włodkowska. Maria Rokota, ,Radzicka, Sobaczkówna, Tekla Zalewska, Stanisława Zarembianka, Józefa Żarska, Lucyna Żukowska i szereg innych nie wymienianych z imienia i nazwiska.

Po raz pierwszy kobiety w tak dużej liczbie znalazły się w centrum wydarzeń. Kobiety znalazły się w powstańczych partiach, walczyły na równi z mężczyznami. W tajnych organizacjach narodowych miały swoje własne komórki, w Warszawie zwane „Piątkami”, we Lwowie „Klaudynkami”, a w Wilnie „Wincentynkami”. Same dziewczyny z powstania nazywały się po prostu „Kumami”.

Warto powtórzyć za Kamilem Cyprianem Norwidem : „Żeby mierzyć drogę przyszłą, trzeba wiedzieć, skąd się wyszło”.
Teresa Grabowska























Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages